Cudowna Polska

Wróciłam do Polski i przyzwyczaiłam się już do rzeczywistosci tutaj. Podoba mi się w Europie:)) Najwyraźniej się stesknilam.
Podróż do Ameryki Południowej dała mi więcej, niż sobie zaplanowalam, żeby osiągnąć. Poznałam na razie w pewnym zakresie kulturę latynoską, która zawsze mnie fascynowała, spotkałam fantastycznych ludzi z klubu couchsurfing i nie tylko, udoskonalilam mój Hiszpański, zobaczyłam przepiękne miejsca, poznałam nowe gatunki zwierząt (np. capibara), zasmakowałam lokalnej kuchni, cieszylam się każdą chwilą, dzieląc się moim szczęsciem z wszystkimi innymi poznawanymi osobami.... Podróż ta nauczyla mnie jeszcze więcej samodzielnosci, odpowiedzialnosci, wytrzymalosci w różnych niespodziewanych, czasami trudnych sytuacjach. Utwierdziłam się w przekonaniu, iż chęć poznania innego, nowego, chęć przekraczania własnych możliwosci i robienie tego, przynosi tyle wspanialych nowych wydarzeń. To jak otwieranie dalszych drzwi, które z kolei prowadzą do następnych i za każdym razem wszystko to, co się wydarza po drodze daje mi tyle radosci, wzbogaca, pozwala lepiej zrozumieć samą siebie i otaczający mnie swiat.

I came back to Europe and got used to the reality here. I like Europe:)) It's clear I was missing it here.
The journey to South America gave me more, than I planned to achieve. I got to know, for now just partly, the Latin culture, which has been fascinating me ever since, I met fantastic people from couchsurfing club and also other ones, I improved my Spanish, I visited marvelous places, I tasted local cuisine, I was happy of each moment I spent there, sharing my happiness with those I met there..... The journey tought me also more independence, responsability, perseverance in different unexpected, sometimes hard moments. I reassured myself that the will of cognition the other, the new..., the will to overcome oneself's possibilities and achieving it, brings so many great new circumstances. It's like opening new doors, which lead further to the next doors and everything that is happening in the meantime gives me so much joy, enriches me, lets me better understand myself and surrounding world.

Lovely London !!!!




Jestem w Londynie, tutaj zaczynalam tą cudowną podróż i tutaj ją kończę. Londyn to dla mnie cudowne miasto, mieszanka ludzi z calego swiata, różne kultury, języki. To piękna architektura...., ogrom możliwosci rozwoju zawodowego i osobistego...., moi niektórzy przyjaciele:)) Wkrótce tam wracam na dlużej i ta mysl sprawia mi przyjemnosć!!! Teraz przed Swiętami podziwialam piękne dekoracje ulic i ludzi w szale zakupów, sama nie moglam się oprzeć kupnie kilku drobiazgów.... Jednym z nich jest Ipod nano z Apple. Uwielbiam sluchać muzyki i ksiązek audio, Ipod, ktory mialam poprzednio towarzyszyl mi podczas calej podrózy, no prawie calej, bo niestety w przed dzień wylotu z Buenos Aires zostal mi skradziony wraz z kilkoma innymi cennymi dla mnie przedmiotami, ale teraz jest już w porządku....

I'm in London, here I have started my wonderful journey and here I finish it. Londyn is for me a marvelous city, a mixture of people from the whole world, different cultures, languages. It is also a fine architecture...., huge amount of opportunities of personal and professional development.... some of my friends:)) I'm coming back there soon for longer and that thought gives me pleasure!!! Now before Christmas I admired interesting streets' decorations and people doing shopping like crazy, I couldn't myself resist buying some small things.... One of them is the Ipod nano from Apple. I love listening to music and audiobooks. Ipod which I had had before accompanied my whole journey, well almost the whole, because unfortunately just a day before flying back to Europe it had been stolen from me together with some other valuable for me things, but it's fine now....

Ostatnie dni w mi querido Buenos Aires





To były cudowne chwile....Podobnie jak wszystkie wczesniejsze dni. Byłam w ZOO, na koncercie grupy rock "Magos Cuanticos", gdzie pożegnałam sieę z kilkoma przyjaciółmi z klubu CS, odbylam ostatnie spacery i przejazdzki rowerowe po pieknych dzielnicach tego miasta.
Kiedys nie lubiłam chodzić do ZOO, ale od kilku lat wizyty tam sprawiają mi ogromną przyjemnosć, szczególnie, gdy jestem w ZOO z kims, z kim lubię spędzać czas, rozmawiać, oglądać wspólnie zwierzaczki:)) Byłam w Zoo w Holandii, w Niemczech, w Polsce i w Buenos Aires, za każdym razem bylo wyjatkowo. W BA podobało mi się, że niektóre zwierzęta chodziły po całym terenie Zoo.
Jak wyjeżdżałam z Buenos Aires było bardzo gorąco, okolo 35 stopni..........

These were great moments... Similairly to all those previous days. I went to the Zoo, for a rock concert of the group "Magos Cuanticos", where I said goodbye to some of my friends from couchsurfing club, I had my last walks and bikerides through beautiful districts of Buenos Aires.
I used to not like going to the Zoo but for a couple of years visits there have been giving me a lot of pleasure, especially when I'm in the Zoo with someone, with whom I like spending time, talking and observing animals together:)) I was in the Zoo in Holland, in Germany, in Poland and in Buenos Aires, every time was a special time. In BA I liked that some of the animals were free and could walk within the whole area of the Zoo.
When I was leaving Buenos Aires it was very hot, around 35 degrees..................

Wracam do Urugwaju - Punta del Este, Las Grutas, La Paloma, Colonia







Urugwaj to magiczny kraj, dowiedzialam się, że Wojtek Cejrowski się tu przeniósl:)) No cóż nie dziwię się!!!
Postanowilam ponownie spotkać się i popodróżować z moją przyjaciólką z Urugwaju - Aną. Anę poznalam dzięki Couchsurfing, okazalo się, że kilka lat temu mieszkala w Polsce ze swoim ówczesnym Polskim chlopakiem w Boleslawcu, więc zaledwie 100 km od mojego domu!!!
Urugwaj to kraj, który posiada piękne plaże, wielokilometrowe, ale także atrakcje takie jak miasteczko Colonia, którego stare miasto wpisane jest od 1995 r. na listę
swiatowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Na pierwszym zdjęciu jestem w otoczeniu artystów występujących w trakcie karnawalu w Urugwaju, zdjęcie zostalo zrobione po koncercie tzw. MURGI, który bardzo mi się podobal.

Uruguay is a magic country, I found out that Wojtek Cejrowski moved to Uruguay:)) Well I'm not surprised!!!
I decided to meet again and travel together with my Uruguayan friend Ana. I met her through couchsurfing and it occured that a couple of years ago she was living in Poland with her than Polish boyfriend in Boleslawiec, so only 100 km from my home!!!
Uruguay is a country of beautiful, many kilometers long beaches but also has got attractions like a town called Colonia, which old part is from 1995 on the list of the cultural world heritage of UNESCO.
On the first picture I'm surrounded by the artists performing during carnival in Uruguay, the picture is taken after concert of so called MURGA, which I liked a lot.

Puerto Madryn y Peninsula Valdez





y

Wow, co za miejsce. W Puerto Madryn bylo mi bardzo dobrze. Ponownie poczulam sie jak w Argentynie:)) W Puerto Madryn odpoczelam, mieszkalam u znajomych Cesara i Vivien z Couchsurfing - przemili ludzie. Po tygodniu pobytu w roznych schroniskach naprawde potrzebowalam zaznac troche prywatnosci i ja mialam. Niestety podczas ostatniej podrozy micro z Bariloche do Puerto Madryn mocno sie zatrulam - posilki podawane w autobusie nie byly za dobrej jakosci i przez kilka kolejnych dni nie moglam prawie w ogole jesc. Ale jest juz lepiej:))
Jeden z dni spedzilam na polwyspie Valdes - to rezerwat przyrody. Miejsce, gdzie mozna zobaczyc wieloryby i delfiny - widzialam!!!!. Odbylam rejs lodzia w tym celu, chcialam zobaczyc tez pingwiny, ale sa one w innym miejscu, wiec nastepnym razem...............
Przy okazji dowiedzialam sie, ze matka wieloryb w bardzo specyficzny sposob karmi malego wielorybka. Po prostu wypuszcza z mordki mleko do wody, ktore nastepnie chwyta w locie maly. Dziennie jest to okolo 200 litrow mleka!!! Niesamowite.Wspaniale.
Podczas pobytu na polwyspie przydazyla mi sie zaskakujaca rzecz. Spotkalam tam kolezanke, z ktora uczylam sie Hiszpanskiego w Buenos Aires. Argentyna jest ogromna, a my spotkalysmy sie w tym samym miejscu i czasie - wow.

Wow - what a place. In Puerto Madryn I spent a very good time. Again I felt like in Argentina:)) Here I rested and lived at my friends´ place from Couchsurfing - Cesar and Vivien - extremely nice people. After one week of staying in different youth hostels I needed some privacy and I had it. Also unfortunately during my trip by micro from Bariloche to Puerto Madryn I got poisoned quite severely . the food given on the board was not a good quality and so the next couple of days I could hardly eat anything. But it´s better now:))
One of the days I spent on a Peninsula Valdez - it´s a nature park. A place where one can see whales and dolphins - I saw them!!! I did a boat tour to see them, I wanted to see pinguins too - but they were in another place - so the next time..........
Anyway I found out that the whale mother feeds her children in a very unique way. She simply throws away milk from her mouth which mixes than with the water. The small one has to catch it. Daily such a toddler drinks aproximately 200 liters of milk!!!
On the Peninsula I experienced also a surprising thing - I met a friend, with whom I studied Spanish in one of the schools in Buenos Aires. Argentina is huge, and we met exactly at the same time, the same place - wow.

Patagonia and San Carlos de Bariloche







Ale tutaj jest zimno, okolo 15 stopni, wiem jednak, ze w Europie, a szczegolnie w Polsce spadl snieg, wiec tam to dopiero jest zimno!!!! Ale z drugiej strony w Buenos Aires i w Mendozie jest 35 stopni!!! Za kilka dni wracam do ciepelka:))
Bariloche to czarujacy piekny zakatek. Przypomina gorskie piekne europejskie miejscowosci. Nic dziwnego jednak, skoro ta miejscowosc zostala zalozona przez imigrantow ze Szwajcarii i Wloch. Tutaj sa jeszcze dodatkowo jeziora o krysztalowo czystej wodzie i turkusowym kolorze.
Szwajcarzy przywiezli rowniez w te rejony pomysl na wytwarzanie czekolady, wiec jest tutaj kilka malych fabryczek i stad pochodzi slynna w Argentynie czekolada.
Bariloche to niewielka miejscowosc, ale tylko jesli sie uwzgledni rdzennych mieszkancow, bo jest tutaj ogromna ilosc turystow. Czasami mam wrazenie, ze czesciej slysze American-English, Niemiecki, Holenderski niz Hiszpanski. Nie spotkalam tutaj nikogo z Polski. Podczas calej mojej podrozy po Poludniowej Ameryce spotkalam tylko jedna Polke - przemila Urszule w Buenos Aires:)).

It is really cold here, around 15 degrees but I know that in Europe, and in particular in Poland snow has fallen, so it must be really freezing there!!! On the other hand in Buenos Aires and Mendoza it is 35 degrees!!! In a couple of days I´m coming back to that warmth:))
Bariloche is a charming, beautiful place. It reminds me those beautiful, mountainery European towns. But there is nothing odd in it, as Bariloche was found by imigrants from Switzerland and Italy. Additionaly in the area here there are also marvelous lakes with cristal clean water and navy blue (turqui) color.
The Swiss brought also to those regions the idea of producing chockolade, so there are here a couple of small factories and a famous in Argentina chockolade comes from here.
Bariloche is a small town but only if I´m considering the root citizens, because there is an enormous amount of tourist. Sometimes I have an impression that I hear much more often American-English, German, Dutch than Spanish. I haven´t met here anyone from Poland. During my whole trip in South America I met only one Polish - very nice Urszula in Buenos Aires:)).

Santiago, Chile






Moja krotka wizyta, ale intensywna w stolicy Chile. Piekne miasto. To, co bylo dla mnie wyjatkowe to duza liczba szkol i uniwersytetow, ale z drugiej strony mieszkalam przy Avenida Republica - ulicy zdominowanej przez uczelnie i studentow, odpoczywajacych na trawce w przerwach pomiedzy zajeciami. W Ameryce Poludniowej, podobnie jak w Hiszpani, ludzie uwielbiaja spedzac swoj wolny czas lezac na trawie w parkach i miejscach z zielenia, to wyglada wspaniale:)).
Probowalam w Santiago EMPANADY - przepyszne. Empanada to wypiek, z ktorym spotkalam sie najpierw w Hiszpani, potem w Argentynie i Urugwaju. W kazdym z tych krajow Empanady sa inne. Inne jest ciasto, nadzienie, rowniez wyglad. Empanady chilijskie pokazuje jedno z moich zdjec. Jedne sa z nadzieniem serowym na slono (con queso), a drugie z miesem, cebulka, oliwkami i jajkiem (con carne, cebolla, huevo y aceitunas). Uwielbiam empanady!!!!! Tez truskawki (frutillas) - teraz jest na nie sezon w AQmeryce Poludniowej:))

My short but intensiv visit to Capital of Chile. Beautiful city. What was exceptional - the big amount of schools and universities there but on the other hand I was living close to AVenida Republica - street dominated by universities and students resting on the grass while having breaks from school. In South America, similairly to Spain, people like to spend their free time lying on the grass in the parks or green areas - it looks great:)).
In Santiago I tried EMPANADAS (I know them from Spain, Argentina and Uruguay) In each of those countries empanadas are different. The dough, filling, outlook of them differs. Chilean empanadas I show on one of the photos. One type is filled with cheese (queso), the other type with meet, onion, olives and egg (carne, cebolla, aceitunas, huevo).
I love empanadas!!!! Also strawberries (frutillas) - now it is season for them here:))

Aconcagua... i Puente del Inca... Andy








Razem 3 dni w Andach po stronie Argentyny i Chile. To byla dla mnie przygoda duchowa.... Zapierajace dech w piersiach widoki. Widzialam poludniowa tzw. Polska trase wspinaczkowa na najwyzszy szczyt Andow - na Aconcagua (6,962 metrow). To najtrudniejsza trasa i po raz pierwszy pokonana wlasnie przez naszych wspanialych Polskich wspinaczy w 1934 podczas ekspedycji kierowanej przez Konstantego Narkiewicza-Jodko. VIVA!!!!!!!!!!!!:)))
W Andach bylam w Puente del Inca. Co za niesamowity twor natury. To most rzezbiony tysiace lat przez warunki atmosferyczne, powstaly na styku wod termalnych o temperaturze okolo 35 stopni i lodowatej wody splywajacej z gor. Przede wszystkim kolorystyka i otoczenie pieknych gor wywiera tam fantastyczne wrazenia....
Kiedys przez Andy przejezdzal pociag. Nadal jest tam linia kolejowa, biegnie dolinami, zboczami, przez liczne tunele, nad przepasciami, rzekami, miejscami mocno uszkodzona wskutek lawin i wplywu srodowiska. Linia ta jest od kilkudziesieciu lat nieczynna - zamknieto ja ze wzgledow bezpieczenstwa. Jednak jak mysle o pociagu, ktory tam kiedys jechal, to wiem jakimi szczesciarzami byli jego pasazerowie!!!!!

Altogether 3 days in the Andes on the Argentinian and Chilean side. It was a spiritual adventure for me. Breath-taking views. I saw the south, so called Polish climbing route to the highest peak in the Andes - Aconcagua (6,962 metres). This is the most difficult climbing route and done for the first time just by our great Polish climbers in 1934 during an expedition led by Konstanty Narkiewicz-Jodko. VIVA!!!!!!!!!!!!:)))
In the Andes I was in Puente del Inca. What an incredible marvel of nature. It is a bridge curved through thousands of years by powers of nature, created where combine the thermal waters (35 degrees) and very cold mountain waters. Most of all the colours and surrounding of great mountains make fantastic impression......
Once there was a train running through the Andes. Still there is a railway there. It goes through valleys, slopes, through many tunnels, over abyssies and rivers. In many places the railway is severly damaged due to avalanches and influence of powers of nature. That railway has been closed for tens of years due to safety reasons. But if I imagine a train running there, than I know how lucky its passengers must have been!!!!!!

Mendoza




Podroz bardzo wygodnym autobusem z Buenos Aires do Mendozy, tzw. micro z opcja cama executivo czyli pasazer ma duzo miejsca wokolo, wygodne rozkladane siedzenia z kolacja i sniadaniem!!! (hmm takich opcji nigdy nie doswiadczylam podrozujac po Europie, nawet gdy byla to wyprawa 35 godzin do Hiszpani). Jadac micro pokonalam 1200kilometrow w zaledwie 12 godzin. Przemiescilam sie z wschodniego wybrzeza Argentyny na zachodnie, jestem blisko Andow. Pomimo bliskosci gor jest bardzo cieplo, slonecznie codziennie, a do tego wilgotnosc jest bardzo niska, wiec nie czuje sie upalu.
Mendoze moge okreslic jako zielone miasto:)) Tyle jest tutaj parkow, pieknych drzew, kolorow roslin, zapachow, swierzosci, lekkosci... Brakuje mi lodow... Buenos Aires to raj dla smakoszy lodow, a smak DULCHE DE LECHE (produkt narodowy w Argentynie) jest uczta dla podniebienia:)) Najlepsze lody to te z sieci CORONA (calle-ulica- S. Bustamante 1702, esq Gumes Palermo)
Ale wracajac do Mendozy. Dzisiaj poznalam przemila pare Argentynczykow - Juan Alejandro i Noemi z Couchsurfing. Bardzo otwarci, zabawni, przyjacielscy. Rozmawialismy bardzo duzo po Hiszpansku!!! Zaczynam myslec w tym jezyku :)) to dobry sygnal.

Journey by a very comfortable bus from Buenos Aires to Mendoza, so called micro with option cama executivo, which means having enough space, sits adjustable for sleeping and dinner, also breakfast!!! (hmm I didn´t have such options while traveling in Europe, even if the trip was 35 hours long to Spain). Going by micro I did 1200 kilometers in just 12 hours. I went from the eastern coast of Argentina to the western one and now I´m close to the Andes. Despite being close to the mountains it is very hot here and sunny every day. In addition to that humidity is very low here, so one doesn´t feel the heat.
I can describe Mendoza as a green city:)) There are so many parks here, beautiful trees, different colourful plants, smells, freshness, lightness... I miss ice creams here... Buenos Aires is a paradise for the ice creams lovers and the taste DULCHE DE LECHE (national product in Argentyna) is a feast:)) The best ice creams are from CORONA (calle-street- S. Bustamante 1702, esq Gumes Palermo).
But coming back to Mendoza today I have met a great Argentinian couple Juan Alejandro and Neomi from Couchsurfing. Very nice, friendly, open, cheerful. We talked a lot in Spanish!!! I´m starting to think in that language:)) It is a good sign.

Prawo przyciagania/Law of attraction








Montevideo - piekna nazwa, piekne miasto. Mieszkalam tam na fajnej ulicy o nazwie Mercedes. To imie przypomina mi wspaniala ksiazke ¨Hrabia Monte Christo¨!!!. Podczas tego krotkiego czasu w Montevideo (5 dni) doswiadczylam wspanialych chwil. Przyjaciele, u ktorych zatrzymalam sie - Alejandro i Adriana maja wspaniala kolekcje ksiazek i plyt z muzyka, oprocz tych szeroko znanych jak Led Zeppelin, the Beatles, oni sluchaja tez muzyki z Chile, Argentyny, Peru, Mexyku, Brazyli. Jedna z plyt, ktora znalazlam u nich okazala sie mnuzyka, ktorej szukalam przez kilka lat. Mam na mysli wykonawce Vinicius de Moraes. Mialam jego muzyke na kasecie, ale poniewaz byla nie podpisana, nie wiedzialam, kto spiewa!!!! To taki zbieg okolicznosci, ze natrafilam na ta muzyke w Montevideo, u moich przyjaciol. Albo raczej powiem, ze nie ma czegos takiego jak zbieg okolicznosci. Jest prawo przyciagania. Afirmowanie pozytywnych rzeczy, rzeczy, ktorych szukamy, chcemy osiagnac, wplywa na podswiadomosc, ktora nastepnie wysyla sygnaly do swiadomosci i to jest to jak to dziala!!!!. Jestem bardzo szczesliwa.
Po Montevideo pojechalam do Punta del Este. Kolejnej wiekszej miejscowosci w Urugwaju, usytuowanej na wybrzezu Oceanu Atlantyckiego. To miejsce to kilometry piaszczystych plazy, niebieskiej wody i niebieskiego nieba - po prostu zapierajace dech w piersiach. Ale te plaze tez sa niebiezpieczne:)) Mam na mysli to, ze podczas dnia promieniowanie sloneczne jest bardzo intensywne i silne, ale przy swierzym, chlodnym wiaterku, nie odczuwa sie tego zaru. Wiec nie potrzebuje tlumaczyc jak dlugo zostalam na plazy, zbyyyt dluuugo...:) W tym samym czasie relaksujacy szum fal, widok wody, ludzi, skal. Troszke sie tam spieklam, uff:)))

Montevideo - beautiful name, beautiful city. I was living there on a nice street called Mercedes. This name reminds me a great book ¨Comte Monte Christo¨!!!!
During this short timer in Montevideo (5 days) I experienced great moments. Friends, who I was staying with - Alejandro and Adriana have great collection of books and music, apart from well-known ones like Led Zeppelin, the Beatles, they listen also to music from Chile, Argentina, Peru, Mexico, Brasil. One of the discs I found at their place occured the one I´ve been looking for some years. It´s Vinicius de Moraes. I had this recording on a tape but without description what it was!!!! This was such a coincidence to encounter this music just in Montevideo, at my friends´place. Or I would rather say there is no such thing as coincidence. There is law of attraction. Affirmating positive things, things we look for, want to achieve, find out, which influnce our subcounscience which sends signals and images to counscience and that is how it works!!! I´m very happy.
After Montevideo I travelled to Punta del Este - another big city in Uruguay situated on the Atlantic Ocean´s coast - kilometers of sandy beaches, blue water and blue sky - simply breathtaking. Anyway those beaches are dangerous too :)) I mean that during the day sun is very strong but with the fresh cooling wind one doesn´t feel the heat, so do I need to explain more how long I stayed there, toooo looong...:) At the same time - the relaxing sound of waves, great view of the water, people, small rocks. I got burnt a little bit, ufff :))

Tigre i Parana






Wczoraj pojechalam do Tigre z moja kolezanka Sarah z Portland oraz z jej znajomymi z organizacji Eksplorerzy Ameryki Poludniowej. Miasteczko Tigre jest calkiem male i sklada sie z budynkow reprezentujacych rozne style architektoniczne, wrecz troche szalona kombinacja budynkow :)). Ale jest tam rowniez ogromne wesole miasteczko i bedac blizej slyszy sie niesamowite wrzaski :)). W kazdym badz razie najcudowniejszym doswiadczeniem, jakie mnie tam spotkalo byla wyprawa statkiem po delcie rzeki Parana. Plynelismy do posiadlosci ¨Dorado Club¨, zeby odpoczac i zjesc lunch. Doplyniecie do tego miejsca zajelo nam 2 godziny, ale to byla interesujaca podroz, plynelismy roznymi kanalami, obserwujac domki o roznych ksztaltach, restauracje przy rzece, pieski, ktore podbiegaly blisko w oczekiwaniu na wlascicieli powracajacych do domu:). Ta podroz przypomniala mi Holandie i setki kanalow, plynac ktorymi mozna podziwiac wspaniala nature..... Kiedy doplynelismy do posiadlosci ASADO juz na nas czekalo. Ta tajemnicza nazwa oznacza typowe Argentynskie danie. sklada sie ono z roznych rodzajow mies, pieczonych i z grila, serwowanych z przerwami wraz z salatkami i ziemniakami. Flan byl na deser, to rodzaj budyniu, ale mi nie smakuje. ASADO bylo wspaniale, szczegolnie wolowina - cerdo- po Hiszpansku, w Argentynie to najczesciej jadany rodzaj miesa i swietnie przyrzadzany!!!! Cala podroz byla wspaniala. Lubie Sarah, mozemy rozmawiac godzinami.............. mamy wspaniala nic porozumienia, obie rowniez chcemy dowiedziec sie roznych rzeczy o naszych krajach, interesujacych dla nas, zabawnych, zaskakujacych.

Yesterday I went to Tigre with my friend Sarah from Portland and some of her friends from South American Explorers organisation. The town itself -Tigre- is quite small and consists of building representing different styles of architecture, a bit crazy mix!!! But they have also got there a huge amusement park and one can hear a lot of screaming when coming closer to there :))) Anyway the most wonderful experience I had there was a boat trip in the delta of river Parana. We were heading to ¨Dorado Club¨ to relax there and have lunch. Going there took us 2 hours but it was very interesting, sailing through different canals, observing houses of different shapes, restaurants near the river, dogs who were coming close awaiting for their owners to come back home :). The voyage reminded me Holland and hundreds of canals there to admire the landscape from the boat...... When we reached the property ASADO was waiting for us. Well this mysterious name means a typical Argentinian dish. It consists of different kinds of meat, fried or grilled, served with some breaks, accompanied by salads, potatoes. Flan was for the dessert - kind of pudding, though not my favourite. ASADO was great, especially the beef - cerdo - in Argentina it´s the most often eaten meat and they prepare ir really well!!! The whole trip was really great. I like Sarah, we can talk for hours.... we have this amazing understanding and also we are both interested in our countries, she in Poland, me in the USA to find some new things, funny ones, amazing ones.

La Boca








To bardzo interesujaca stara dzielnica Buenos Aires, w ktorej w XIX wieku osiedlali sie przybysze z Wloch. Teraz jak obrazuja moje zdjecia znajduje sie tam wiele budynkow pomalowanych na czerwono, zielono, zolto, niebiesko i duzo roznych ciekawych elementow je zdobiacych. Robi to niesamowite wrazenie, szczegolnie w piekny sloneczny dzien. Ja mialam szczescie, bo gdy rano tam pojechalam pogoda byla wspaniala, a zaledwie kilka godzin pozniej po poludniu byla ulewa. Gdy bylam w el Boca mialam rowniez okazje ogladnac rozne pary tanczace tango. Prawie przy kazdym barze byla mala scena i przechodzac ulica czy tez rozkoszujac sie cafe con leche moglam nasycic sie pieknem tego tanca. W tym tancu jest tyle emocji. Tango to dla mnie rowniez przede wszystkim film "Tango Lesson" wyrezyserowany przez Sally Potter. Wiele razy ogladalam ten film, co za polaczenie muzyki, tanca w najlepszym wydaniu, pieknych obrazow i wspanialej fabuly!!!!

This a very interesting old district of Buenos Aires, where in the XIXth century immigrants from Italy settled down. Nowadays, what is shown in my photos there are many buildings painted red, green, yellow, blue and many different interesting details enriching them. It makes an incredible impression, in particular in beautiful, sunny day. I was lucky, because when I went there in the morning the weather was simply great and just a couple of hours later in the afternoon it was raining heavily. When I was in el Boca I had also an opportunity to watch different tango dancers. Close to almost every bar there was a small stage and passing by or sipping cafe con leche I could enjoy the beauty of that dance. There are so many emotions present in that dance. Tango for me is also, most of all, the movie "Tango lesson" by Sally Potter. I watched this movie many times, what a combination of music, great dance, beautiful shots and marvelous plot!!!!